Panie i panowie, pomóżcie/doradźcie, bo mi ręce opadają. Codziennie rano, bez znaczenia, czy Mondeusz stoi w garażu czy na dworzu - po odpaleniu silnika, siadają obroty. Chwilę pochodzi normalnie, po czym obroty spadają i gaśnie. Muszę go wtedy "gazować" przez chwilę (kilka minut, ale wtedy nie ma mowy o jeździe), jak załapie ssanie, to już jest gitara. Żeby nie było - u mechanika zostawiłem w ciągu ostatniego miesiąca 2500 zł (głównie zawieszenie) ale też mam nowe świece, filtry, olej, kable do świec, był sprawdzany komputerem - nie wykazał żadnego błędu, zostawiony na noc u mechanika odpalił jak ta lala. Sonda ponoć zdrowa, silniczek krokowy, pompa wodna, nie wiem co jeszcze - sprawdzane i nie wykazało błędów. Koleś rozkłada ręce a ja ni chcę popaść w koszty. Co może być przyczyną? A może on mnie po prostu nie lubi?